Coś swojego na boku

Sposób w jaki spędzam wolny czas nie różni się bardzo od tego co robię w pracy – robię produkty albo czytam książki. I to samo chciałbym wam dziś polecić (produkty, nie książki). Choćby dla samej rozrywki i zdobycia nowych umiejętności.

Po moim niedawnym tekście napisał do mnie czytelnik, który sam by chętnie zrezygnował z etatu i miał takie problemy jak opisane przeze mnie, niż codzienną walkę z szefem i klientami. Napisał jednak też, że ma dom, żonę, kredyt we frankach i dwójkę dzieci w drodze, więc nie widzi możliwości aby sobie na to wszystko pozwolić.



Nazwijmy tego czytelnika Piotr. Najpierw zapytałem Piotra ile pracuje, kiedy wraca do domu i kiedy kładzie się spać. Powiedział 8-17, w domu jest o 18 i zwykle zasypia przez telewizorem albo Facebookiem o 23.

Setup

Mój scenariusz dla Piotra był następujący: zaczynasz pracować o 19 kiedy coś zjesz w domu i odpoczniesz. Wiem, że jesteś ogólnie zmęczony po całym dniu pracy, ale chcesz zmienić sposób zarabiania pieniędzy aby nie wracać zmęczonym do domu o 18, tak? Więc szybko się odśwież, zrób cokolwiek potrzebujesz aby zregenerować siły na chwilę i wróć do pracy nad swoim czymś. A uwierz mi, to jest przyjemność, nie praca.

Szczęśliwie Piotr jest programistą, więc cały produkt który sobie wymyślił może napisać sam. Co zrobić kiedy nie jest się programistą? Odpowiedż jest prosta i o dziwo nie brzmi „nauczyć się programować”. Produkt który Piotr miał na myśli jest akurat webapplikacją, ale Twoim produktem może być ebook czy rzmiosło wykonywane ręcznie czy jakiś rodzaj sprzedaży czy seria treningów online czy… mam nadzieje że widzisz już gdzie z tym idę? Super!

Faktyczna praca

Wracając do Piotra. Piotr jest programistą i nikt nigdy od niego nie wymagał, aby planował cały projekt nad którym pracuje. Zostaje przypisany do zadania które wykonuje i raportuje gotowość do podjęcia kolejnego zadania. Budując swój produkt tak łatwo niestety nie będzie, więc poleciłem Piotrowi założyć konto na Trello i poświęcić pierwsze 5 lub więcej dni na rozbicie swojego produktu na mniejsze elementy, a te na jeszcze mniejsze, itd., aż dojdzie do atomowej jednostki możliwej do rozpoczęcia i skończenia w posiadane 2-3 godziny dziennie.



Powyżej używam zdjęcia swojego „produktu na boku” który rozpisałem sobie wiele, wiele miesięcy temu ale dopiero teraz nabrałem ochoty, aby go zacząć. Postanowiłem poświęcić na niego nie więcej niż 45 dni wieczornej pracy i na razie po 14 dniach jestem bardzo zadowolony z rezultatów.

To także ważna porada: produkty na boku nie mogąc być projektami rozpisanymi na 6 miesięcy pracy zespołu 5 osób. Wybierz coś prostego, coś co jesteś w stanie rozpocząć sam lub z niewielką pomocą w kilka tygodni, idealnie nie więcej niż 2 miesiące. Nie masz presji czasu ani pieniędzy (zachowujesz swoją etatową pracę) ale nie wpędź się w pułapkę wiecznie niekończącego się projektu.

Kiedy potrzeba więcej niż tylko ciebie

To ciekawy problem. Sam nie mam umiejętności graficznych więc albo nakręcam na pomysł kogoś kto ma, albo kupuję gotowy design. Jeśli pisałbym książkę, złożyłbym ją w Wordzie (zrobiłem tak z pierwszymi dwoma). Jeśli przygotowywał bym trening online znalazł bym jeden z setki serwisów który mi na to pozwala. Itd.

Nie żyjemy w próżni, można znaleźć pomoc za kilka dolarów albo za darmo, ale najważniejsze to zrobić to a nie zatkać się na tym etapie i zatrzymać rozwój całości. Piotrowi poleciłem Themeforest gdzie może kupić sobie gotową stronę www za kilka dolarów.

Start

Teraz dochodzimy do ważnego momentu: start produktu. Moje zboczenie prawie zawsze podpowiada mi produkty typu SAAS, tj. samoobsługowych narzędziach zastępujących użytkownikom pewien rodzaj usługi produktem. Jeśli jednak napiszesz książkę czy wydasz serię kursów, moja rada na ten etap się bardzo nie zmieni: postaraj się sama zainteresować potencjalnych użytkowników swoim produktem.

Dodatkowo wysupłaj kilka stówek na założenie kont w kilku firmach hostingowych aby otrzymać „darmowy” kupon na reklamę w sieci Google Adwords. To zwykle jest jeden z tych typów gdzie wydajesz 100zł a dostajesz 250, ale nie zmienia to faktu że „inwestując” 300zł będziesz w stanie uruchomić prostą kampanię reklamową o wartości 1 tys. złotych. A to pozwoli Ci dotrzeć już do pierwszego tuzina klientów.

Następnie czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj na temat sprzedaży produktów przez internet. (Na początek radzę książkę REWORK, także dostępną online.) Tak samo jak wcześniej poświęcałaś 3 godziny dziennie na stworzenie produktu, tak teraz powinnaś ten sam czas poświęcić na marketowanie go.

Ale ja nie mam pomysłu!

To też nie problem. Możesz być osobą która dołączy do zespołu. Możesz skorzystać z pomysłów innych. Jest wiele możliwości. Przykładowo: pierwotnie na Facebooku, a teraz na Trello prowadzę grupę A Problem A Week na której co kilka dni ktoś wrzuca jakiś problem i proponowane rozwiązanie, a następnie istniejąca społeczność dyskutuje na ten temat. Jeśli nie masz pomysłu, poszukaj takich miejsc w sieci, odezwij się do autorów albo dołącz do formującego się zespołu.

Po co?

Ja robię moje projekty na boku aby nie zwariować, ale to średnia motywacja dla większości ludzi. Myślę nad moim głównym zajęciem tak dużo i tak intensywnie, że kiedy mija 22 muszę albo oddać się lekturze książki, albo odciągnąć myśli w inny sposób. Skupiając się w stu procentach na jakimiś pobocznym projekcie udaje się to całkiem dobrze, a jednocześnie wiem że tworzę coś pożytecznego. Ale to ja.

Czy to może być motywacja dla Ciebie? Myślę, że może. Ale wolę myśleć że poświęcasz ten czas na zbudowanie pierwszego produktu który możesz uruchomić i pokazać światu. A potem zbudujesz drugi, trzeci i kolejny produkt.

Podsumowanie musi być

Właście poświęciłeś kwadrans na przeczytanie powyższego, siedzisz i myślisz „koleś zwariował, przecież nawet jak coś powstanie, to nikt nigdy tego nie, użyje ani nie zarobię na tym na mój kredyt we frankach!”. I pewnie masz rację. Ale jeśli wystarczy Ci determinacji, zrobisz drugi produkt i kolejny, aby któryś z nich zacząć w końcu „brać”.

Jeśli pomyślisz, że potrzebujesz 100 klientów płacących Ci 19 dolarów miesięcznie aby zastąpić większość etatów dostępnych na rynku, ta perspektywa nie wyda się już taka odległa, prawda? To jest 100 osób na calusieńki świat! A jeśli udało Ci się zdobyć 100 osób, to dlaczego nie 500, a następnie tysiąc?

Powodzenia! Dajcie mi znać w komentarzach co myślicie.

Aktualizacja 21.01.2013: nasz najnowszy produkt, który powstał totalnie na boku w 33 godziny, nazywa się Pleonazm.pl i pozwala szybko przetłumaczyć teksty na angielski.
Trwa ładowanie komentarzy...