O autorze
Bloger (dożywotnio), przedsiębiorca, autor książek. Przez 6 lat autor Apple Blog, teraz właściciel i współwłaściciel kilku firm działających w internecie, kategoriach mobilnych oraz „internet of things”. W przeszłości także host audycji radiowych, programów i podcastów video, niemal wszystkich skupionych wokół internetu lub Apple. Obecnie najaktywniej zaangażowany w PressPad, swoją nową książkę „Apple OS X Poradniki dla początkujących” oraz społeczność skupioną wokół druku 3D Materialination.

Uniwersytet programistów

Tutaj szukamy pół tuzina nowych ludzi.
Tutaj szukamy pół tuzina nowych ludzi. Zdjęcie własne
Nie jestem wielkim fanem klasycznego systemu kształcenia, tym bardziej uśmiecham się na myśl, że piszę o uniwersytetach. Dokładnie o jednym, bardzo konkretnym. Który nie jest uczelnią, tylko firmą. Firmą, która produkuje programistów. I niestety jeszcze nie istnieje.

Oto typowy scenariusz: firma z sektora IT rozwija się bardzo ładnie, nieustannie od wielu lat. Równolegle prowadzi rekrutację nowych pracowników. Jednak nie z tego powodu, że potrzebuje powiększać zespół co miesiąc, tylko dlatego, że tych pracowników nie ma na rynku i rekrutacja trwa miesiącami.



Przykład z dziś: sam szukam 20+ osób do swoich firm w tej chwili. Ponad połowa z nich to programiści. Dziś przeglądając feed na Facebooku spokojnie naliczyłem dodatkowe 10 czy 15 nowych pozycji dla programistów (tylko dziś; tutaj dyskusja w razie czego).

Klasyczne szkoły nie odpowiadają za bardzo na tempo w jakim rozrasta się moja branża i wątpię żeby kiedykolwiek były w stanie. Sam koncept kształcenia ludzi przez lata jest dość ciężki do przełknięcia dla branży, w której nierzadko wzrost liczy się jako zmiana tydzień w tydzień.

Nie znam odpowiedzi na ten problem, ale mogę proponować rozwiązania które wyglądają na możliwe.

Od kilku tygodni myślę na przykład nad konceptem Uniwersytetu Programistów. Wyobrażam sobie go jako miejsce w Krakowie (sorry, jestem stąd i kocham to miasto) do którego przeprowadza się chętnych i szkoli jako programistów.

Rozpoczęcie kursu na miejscu poprzedza intensywne wprowadzenie online, kończące się egzaminem praktycznym. Już w tej chwili istnieje wiele narzędzi w tej przestrzeni – zarówno do prowadzenia takich kursów online, jak i sprawdzania wiedzy kursantów.

Program składał by się z niesamowicie intensywnych kursów w kilku popularnych językach programowania i kończył gwarantowanym zatrudnieniem. Model biznesowy jest oczywisty, więc nie będę się rozwodził.

Jeśli jeszcze nie brzmi to dla was wystarczająco interesująco, mam więcej. Chciałbym płacić kursantom za udział. Tak jest, kasa płynie w tym kierunku. Chętne osoby trzeba by przeprowadzić na te kilka miesięcy na miejsce, zapłacić im rozsądne, ale niewielkie pieniądze na przeżycie i zaproponować prosty układ: wy uczycie się na maksymalnych obrotach, my zapewniamy wam najlepszą praktyczną wiedzę jaką możecie zdobyć i za kilka miesięcy rozchodzimy się szczęśliwie we swoich kierunkach.

Oczywiście jest też mnóstwo ryzyk związanych z takim programem, ale nie opisuję tutaj biznes planu, tylko pewien koncept. Wiem, że sam zatrudniłbym ludzi z takiego programu.

Zainteresowani? pawel@turbo.cat to mój email jeśli ktoś chciałby podzielić się swoimi przemyśleniami.
Trwa ładowanie komentarzy...