Dlaczego pomagam startupom?

Mentoring w ramach Office Hours w COLAB.PL
Mentoring w ramach Office Hours w COLAB.PL COLAB.PL
Zrobiłem prostą matematykę: jest wtorek a rozmawiałem już z 11 zespołami, które chcą stworzyć swój własny produkt i szukają podpowiedzi czy konsultacji. W tym tygodniu poświęcam na to 1/3 każdego dnia od poniedziałku do piątku, oczywiście za darmo.

(Aby być fair nie każdy tydzień jest równie intensywny. W tym tygodniu w Krakowie odbywa się zarówno Innovation Nest Accelerate jak i Chance Warm Up. W obu programach inicjatorzy zobaczyli jakąś wartość w moim mentoringu i daję z siebie wszystko, aby ich i zespołów nie zawieść.)



Dlaczego to robię? Wczoraj to pytanie padło: jaka jest moja motywacja?

Jest raptem kilka powodów:

• Patrzę na Kraków w 10 letniej perspektywie. Mam gdzieś „budowanie drugiej Doliny Krzemowej” bo to nie ma sensu. Chcę żeby polskie, a szczególnie krakowskie projekty były rozpoznawalne na świecie i budowanie podwalin pod to ma miejsce właśnie teraz. I za 10 lat moja perspektywa się nie zmieni – dalej będzie sięgała dekadę do przodu. To nieustający proces. (Nie odkrywam tutaj koła na nowo, czytajcie o budowaniu społeczności startupowych w książce Brada Felda Startup Communities.)

• Nie pracuję i nie będę pracował nigdy na etacie. Więc nie muszę chronić wiedzy, którą zdobyłem w żaden sposób. Jestem w stanie zrozumieć motywację pracowników, którzy nie chcą tłumaczyć swojego warsztatu, aby nie osłabiać swojej pozycji w firmie. Ja nie mam tego problemu.

• Chcę aby inni mogli przejść płynnie etapy przez które ja musiałem się przebijać. Istnieje wprawdzie nieskończona ilość błędów, które można popełnić startując z własnym produktem, ale przekazując młodym zespołom swoje doświadczenia zwiększam ich szansę na odniesienie sukcesu. Mają kilka błędów mniej, których już nie muszą popełniać.

• Sam się uczę – każdego dnia, każdy projekt, to wyzwanie. Moją specjalizacją są produkty B2B SAAS, których dynamikę rozumiem i mam tutaj najwięcej własnych doświadczeń. Ale staram się pomóc także zespołowi rozwiązującemu problem rekrutacji, oferującemu porównywarkę e-książek czy sprzedającemu kalesony (to będzie świąteczny hit, kupiłem dwie pary). Bardzo często problem produktu czy firmy leży tam, gdzie founderzy już nie patrzą – są z projektem na co dzień od dawna i brakuje im perspektywy kogoś nowego.

To co staram się zrobić w gruncie rzeczy to oddanie z powrotem do społeczności tego, co od niej dostałem wcześniej. Tak samo jak młodziutkie zespoły słuchają mnie, tak ja siedzę z otwartymi ustami i słucham moich mentorów. Każdy jest mentorem w tym znaczeniu i niezależnie co robisz, jest ktoś kto poszukuje Twojej wiedzy.

Zachęcam was do sięgania do lokalnej startupowej społeczności i wymianę doświadczeń. Jeśli uważacie że nie macie startupowej społeczności w swoim mieście, weźcie pod uwagę ten prosty fakt: w Krakowie też nic się nie działo 5 lat temu.

pawel@turbo.cat

Aktualizacja: znalazłem super przykład na tezę z tego tekstu. Tezę, że każdy wie coś wartościowego dla innych i na wymianie wiedzy nie można stracić.

Jak wspominałem mentorowałem w tym tygodniu kilkanaście zespołów w ramach akceleratora Chance. W poniedziałek spotkałem się z Marcinem, którego projekt rozwiązuje problem agentów nieruchomości. W połowie tygodnia dowiedziałem się, że Marcin jest także instruktorem squasha i 34. zawodnikiem w Polsce (czyli super wysoko). I dziś, w piątek, graliśmy razem rano w squasha i przez ponad godzinę Marcin mówił mi co robię źle, co dobrze, a co i jak trzeba poprawić.

Dokładnie odwrotność naszego poniedziałkowego spotkania. Mentoring nie musi zamykać się jedynie w tej samej branży/niszy. Uważam że ten przykład jest bardzo ciekawy na budowanie społeczności, relacje międzyludzkie i tzw. „pay it forward”.
Trwa ładowanie komentarzy...